Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/331

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Widziałaś-li kiedy
cud sobie równy?... Wszystkich bóstw czeredy,
które w świat spieszą, żywota niesyte,
zmilkną i zgasną, ty jedna, jak słońce,
ogarniesz wokół wszystkie ziemi końce
światłem i krzykiem, ty jedna przez wieki
jaśnieć i wołać będziesz w czas daleki,
w czas nieskończony: Otom ja, Salome!...


SALOME.

Otom ja świętej kapłanka Astarty!
Otom ja znakiem wiekuistej warty
nad tem, co tajne, i tem, co widome,
nad tem, co wznosi i gnębi!
Pierś ma, jak białość gołębi,
zawisłych nad głębinami,
w błękitach, których nie plami
śmiertelna zmaza obłoku...
Płomień w mem oku
odległe zapala miasta,
w przestrzenny bezmiar wyrasta,
ciemną rozlewa się łuną...
Wszystkie kościoły runą,
zapadną wszystkie się wieże,
których zazdrosny duch człowieka strzeże
w przemijających snach:
Ponad ludzkiemi głowy
stanieli, z kości słoniowej
zbudowan, żądzy mej gmach!
O me ramiona! me biodra!
O wargo moja, w pocałunkach szczodra,
szerząca rozkosz i strach!
Ku głębiom przepastnym lecę,
ku szczytom, ukrytym w mgłach —
Ty miej mnie w swojej opiece,
ty i twa bliźnia siostra Kithereja!
Wzmaga się moja nadzieja