Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/301

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeżeli pójdę za tobą...
Poszedłem...
I patrz, łachmany na chudem mem ciele!
Oczy wyłażą od pustego brzucha!
A te ramiona jak suche łodygi!
A miałem służbę!...
A jeść mi dawano,
A zaś przez ciebie wygnał mnie Ikamjasz!
I nikt do służby przyjąć mnie już nie chce!
Mówią, żem człowiek, co się nazyrejskim
Zaraził trądem!...
Uwodzicielu ludu!
Praw gwałcicielu —
Praw, które każą szanować kapłanów,
Naszych od Boga danych nam przyjaciół!...
Ty gasicielu światła, w którem możni
Lśnią jako bogi, rozdając jałmużnę
Między nas biednych!
Chudopachołku! — — —


SZYMON Z KYRENY.

Brudny obszarpańcze!
Nędzny lizuniu! Co za faryzeusz,
Co za lewita uczył cię tej głupiej,
Śmiesznej, bluźnierczej litanii?! — — Ach, powiedz:
Widziałeś kiedy takie upodlenie,
Mój przyjacielu?...


ALETHEJ.

To jest nieszczęśliwy,
A może nawet obłąkany... Patrzaj,
Jakie on harce wyprawia swem ciałem!
Zgina te plecy, jak brzoza na wielkiej,
Czerwcowej burzy... Oczy krwią mu zaszły,
Włos mu w kołtuny zlepił się od nędzy,
A cienka szyja — — —