Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cendentalny sonet, któryby każdą obraził kobietę, nie zdobyłeś się na rozum prostego ogrodniczka?!
Zali się bałeś dostać batów?
Czem jest miłość bez cierpienia?
Ból dopiero jest podkreśleniem rozkoszy!
Czemu, zamiast szukać lucerny i żyta — —
Zresztą czy sądzisz, że i ja nie znam się na poezyi naszych siół?«
Tak lubym szepcesz mi głosem, o ty jedyna! o ty wybrana!
I serce moje mięknie i roztapia się w tęsknicy za wprost nikczemnie zmarnowaną młodością!
Żal mi, o żal mi! boś naprawdę warta była grzechu!...
Dzisiaj — adieu charmant pays de France! Marya Stuart idzie się przespać z Chastelardem czy Bothwellem, a lady Macbeth — o, mylady!

Come, we’ll to sleep: my strange and self-abuse
Is the initiate fear, that wants hard use; —
We are yet but young in deed...

Albo — lepiej zaśpiewajmy sobie wesołą piosnkę ś. p. Hamleta:

Why, let the strucken deer go weep,
The heart ungalled play;
For some must watch, while some must sleep;
Thus runs the world away.



Grafika na koniec utworu.jpg