Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XX.
Była harmonia pomiędzy zamysłem
I między czynem; między pragnień lotem
I między celem: dyskobol, co zwisłem
Czyścił ramieniem skórę, zlaną potem,
Mędrzec, co chodził za światów obrotem,
Wieszcz, co czar widział w każdej życia skierce,
Byli szczęśliwi zadowoleń złotem,
Które im ziemia dawała — w rozterce
Nie tonął ród Manfredów i nie drżało serce.

XXI.
I zdało mi się dalej... Ach! zbyt rychło
Odbiegłeś śnie ty od rozgranej duszy,
Lecz echo strun twych jeszcze nie przycichło,
I pieśń go inna dzisiaj nie zagłuszy.
Nawet i jutro, gdy mnie szron przyprószy,
Gdy z gwiazd ostatnia zgaśnie mi u szczytu,
Wierzeń tych we mnie nic już nie obruszy —
Zostanie hasło, ryte śród granitu:
O Anadyomene! O ty matko świtu!



Grafika na koniec utworu.jpg