Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/024

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


V.

NAD ŚWIATEM, NAD SENNYM,
ZABŁYSŁA.

Nad światem, nad sennym, zabłysła
Urocza poranku dziewica,
Z jej oczu skier fala wytrysła,
Na ziemi wybladłe lica.
O świcie! o jutrznio! o zorzo!
Dolejcie wy żaru w mą duszę,
Nim bracia skroń ciężką położą,
Ja ogniem sen wygnać z nich muszę.
 
Natura senliwie nie wzdycha
W objęciach zimowej zagłady,
Po łąkach z wonnego kielicha
Miód chłoną nadobne owady.
Naturo! niech dla mnie choć chwilka
Przemieni się w łąki barwione,
Daj lekkie mi skrzydła motylka,
By unieść w zachwytu się stronę.
 
Po wodzie w ostatnim odbłysku
Wieczorne słoneczko się wije,
W topielców lubieżnym uścisku
Spoczęły bielutkie lilie.
O wiosno! o słońce! o kwiaty!
Na skrzydłach cudownej tej tkanki,
Unieście w nadziemskie mnie światy,
Na łono anielskiej kochanki.