Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I huczną ongi, trwożny wstyd ogarnia —
Nie spojrzą na drogoskaz z napisem: Męczarnia!...

XI.
Przy boku szable złamane przez poły,
Albo pogięte, bez pochew, u pasów,
Zwisłych na biodra; połysk klingi gołéj
Rdze od niepomnych pożerają czasów:
Krew na nich zaschła!... Orły i sokoły,
Śród napowietrznych wrzasków i hałasów
Orężnych wzrosłe, stępione już dzioby
I pióra mając zdarte, wloką się na — groby...

XII.
Jedni rycerskim pochylają znakiem
Z niewysłowionej żałości, a jedni
Trupiemi usty, smutnym mknąc orszakiem,
Skomlą pieśń straszną, a drudzy, w powszedni
Dzień tego bolu, co nadziemskim szlakiem
Mgły swe rozścielił, coraz to bezwiedniéj
Zdzierają z siebie wszelką już nadzieję
I suną, niewiadomo, w jakie suną knieje...

XIII.
A inni, pchani w te Przyszłości ciemnie
Kościstą ręką Pomsty, zapomnieli
Swej antenackiej dumy, co najemnie
Wić się nie mogła, i wrzeszczą: Niech dzieli
Naszą się schedą chciwy wróg! Drzyj ze mnie
Atłas i bisior! Obrywaj z tej delii
Kosztowne guzy! Bierz sobole futra
I siodła turkusowe, lecz daj żyć do — jutra.

XIV.
A jutro nędzne!... Zaś inni — o biada!
Potężny organ umilkł w pańskim tumie,