Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.3.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Akerene, Oromazie i ty człecze,
Przekleństwo wam! przekleństwo!


CHÓR AMSZASPANTÓW.

Tak oto kończą niszczyciele,
Co zagarnęli świat,
Ażeby wygnać zeń wesele,
Podeptać szczęścia kwiat.


OROMAZ.

Oto ziemia, jak pustka cmentarza!
Wszędzie sine dymią popieliska,
Wszędzie zniszczeń ślady,
Ludzkich piersi skra już nie rozżarza,
Już ogniami młodymi nie płonie,
Człowiek walką blady.

Wody zatruł wąż Arymanowy,
Łany zdeptał pochód jego duchów,
Z kras odarto kwiaty;
Trzeba ludziom napój stworzyć zdrowy,
Pełnię karmi dać, zamiast okruchów,
I jedwabne szaty.

Kometowe podajcie mi ognie!
Wszystko w szary popiół dziś obrócę,
Wszystko dłoń ma spali!
Serca ludzi zła już moc nie pognie,
Kiedy słowo wielkich zaklęć rzucę,
Aby zmartwychwstali.

Zmartwychwstańcie, drzewa, łąki, łany,
Zmartwychwstańcie, blaski, zdroje, rzeki,
Zmartwychpowstań, człecze!
Za twe męki, za twe łzy i rany
Dziś zgotuję wiosnę ci na wieki,
Z cierpień cię uleczę.