Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
43
Z CHAŁUPY

I braterstwo do głębi go wzrusza,
Chciałby wszystkich pomieścić w swem łonie,
Choć mu Spartak szepce o swym zgonie,
Choć go nieraz straszy cień Maryusza...

I raz siedząc w ławce, zadumany,
Schwyci rękę panicza-sąsiada,
Szepcąc: »Bracie!« z okiem, co nie kłamie.

Ale panicz snać nie tak kąpany —
Jakby uczuł ukąszenie gada,
Dłoń mu wyrwie i spyta: »Co?... chamie!?...«


Grafika na koniec utworu.jpg