Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
XXXVI
BIBLIOGRAFIA

cznych snem wiekuistym spoczęła. Requiescat in pace. Co się jeszcze wiązaną mową pisze i drukuje jest to, odnoszące się do grobów, w których złożone są kości wieszczów, podzwonne tych, co się »wieszczami« być sądzili, byli zaś w rzeczy samej nie czem innem, jak mistrzami słowa, biegłymi na klawiszach serc ludzkich naiwnych graczami. Że się jednak graniem własnem przejmowali, jak aktorowie przejmują się rolą, pozostawili po sobie wzory, których naśladowanie, nie wystarczając na to, ażeby poezya zajęła, jak zajmowała dawniej, przodowe w porządku literackim stanowisko, wystarcza na to, ażeby dowcipnym krytykom, recenzentom i feljetonistom służyła za cel pocisków i najczęściej zgoła niedowcipnych, ale za to dotkliwych. Tego rodzaju traktowanie poezyi wydało rezultaty odpowiednie. Ludzie talentem poetycznym obdarzeni, poczuwają się, jakby na nich kondemnata ciężyła, nie szukają dróg nowych, ale garną się do naśladowania wielkich wzorów. Na drodze tej doścignęli oni wysokiego doskonałości stopnia; wyrobili formę bez zarzutu pod względem wykończenia; czyta się ich z przyjemnością, z rozkoszą niekiedy; lecz się w nich nie dostrzega tej fizyognomii odrębnej, tej oryginalności artystycznej, która uwagę zatrzymuje, zastanawia i uderza przez to, że ją cechują znamiona twórczości. Brak oryginalności wielu czytelników do poezyi zraża. Nie jeden, spotykając, bądź w pismach peryodycznych, bądź w tomach i tomikach, utwory wierszowane, powiada sobie: »Na co mi to!... przeczytać wolę Mickiewicza, Słowackiego«.
Owóż, zdaje mi się, kochany Panie, że Wy, śród poetów naszych spółczesnych, jawiacie się z fizyognomią odrębną, z indywidualizmem rzeźko zaznaczonym i własnym, z wypiętnowanym na czole waszem dowodem, że źródło kastalskie w Polsce nie wyschło. Z tej strony przedewszystkiem krytyka oglądnąć Was powinna.
Nie podaję się na krytyka; mam jednak tę pretensyę, że nie należę do rodzaju »słuchaczów głuchych albo umarłych«; dlatego utwory wasze, gdym się z nimi po raz