Strona:PL James Fenimore Cooper - Na dalekim zachodzie.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rozdział  V.
Schadzka. — Niemiłe wynurzenia.

Kamienne serce, rozstawszy się z podróżnymi, skierował konia ku pewnéj jaskini, ukrytéj w gęstwinie lasu, która służyła za schronienie dla rozbójnika Pantery, kilkakroć już wzmiankowanego w naszem opowiadaniu.
Po żmudnéj podróży, przybył wreszcie do skały, w wnętrzu któréj znajdowała się owa jaskinia o wnijściu szczelnie zasłoniętem przez krzewy i zarośla.
Przywiązawszy konia do drzewa, przedarł się Kamienne serce przez gęstwinę i wstąpił do podziemnéj pieczary, zapaliwszy poprzednio pochodnię, co leżała w kącie niedaleko otworu. Czekał tam może z kwadrans, gdy naraz rozległ się odgłos kopyt końskich, który ucichł tuż u wnijścia do jaskini. Wkrótce zatrzeszczały gałęzie i ukazał się Pantera.
Dziki ten bandyta był mężem nadzwyczajnego wzrostu; szerokie barki jego i potężne członki dowodziły, iż, aczkolwiek już od wielu lat przekroczył granice średniego wieku, siła jego wcale na tem nie ucierpiała. Z twarzy, brunatnéj prawie od wichrów i skwarów, łatwo jednak poznać można było, że należał do rassy białéj. Odzienie jego stanowiła mieszanina ubioru meksykańskiego i indyjskiego; mokasyny (kamasze indyjskie) wszakże, zdobne w kolce jeżowe i perły szklanne, pióra