Strona:PL Jack London-Serce kobiety.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dni przezroczyste i krótkie. Rzeka płynęła leniwie i zaciągała się lodowem szkliwem po cichych zatokach. Przybysze odjechali na południe i zapadło milczenie. Później lód okrzepł, poszła kra, a potem całe lodowe smugi. Yukon podniósł się aż po brzegi. Później i to ustało, a rzeka zastygła w bezruchu, zaś błysk dnia rozpłynął się w mrokach.
John Thompson, nowy agent, śmiał się. Jees Uck wszakże wierzyła w różne wypadki na morzu i rzece. Mróz mógł zaskoczyć Neila Bonnera gdzieś między przełęczą Chilcoot, a Świętym Michałem. Zapóźnionych podróżnych rok rocznie zatrzymuje lód i muszą wówczas schodzić z parowców, siadać na sanie i jechać, patrząc przez długie godziny na szybko mknące psy.
Jednak na drogach u Dwudziestej Mili, ani z góry, ani z dołu nie widać było psów. John Thompson, ze źle ukrytą satysfakcją upewniał Jees, że Bonner wcale nie powróci i jednocześnie zaznaczał niedwuznacznie, że sam gotów jest go zastąpić. Jees roześmiała mu się prosto w oczy i odeszła z powrotem do swego wspaniałego domu z ociosanych belek. Wśród najgłębszej zimy, gdy nadzieja umiera, a życie zaledwie tli się, dowiedziała się Jees, że zamknięto jej kredyt.
Była to robota Thompsona. Zacierając