Strona:PL Jack London-Serce kobiety.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Prędzej! — zachrypiał ze szczególnem rzężeniem w głosie — prędzej do domu!
Spróbował pełznąć na czworakach, aż Jees dźwignęła go, i wsparty na gibkim ramieniu, Neil począł wlec się powoli. Przy wejściu do izby konwulsje schwytały go znowu, odrzuciły ciało z nieodpartą siłą od Jees i Neil wijąc się, upadł na podłogę. Amos Pentley patrzał z zaciekawieniem.
— O Amos! — krzyknęła Jees zmieszana i pełna rozdzierającej trwogi — on umiera?
Amos wzruszył ramionami i obserwował dalej. Ciało Bonnera opadło, napięte muskuły osłabły i na twarz wystąpił wyraz ulgi.
— Prędzej! — wyrzekł przez zęby, krzywiąc ścięte wargi, w zmaganiu z nadchodzącym nowym atakiem. — Prędzej, Jees, lekarstwo! To nic! Pomóż mi!
Jees Uck wiedziała, że skrzyneczka z lekarstwem stała w kącie pokoju za piecem i pociągnęła tam chorego. Gdy konwulsje ucichły, Neil począł szperać w skrzynce, nie bacząc na osłabienie i uczucie bezwładu. Widział, jak w podobnych męczarniach zdychały psy i wiedział co robić. Wyjął słoik z chloral hydratem. Palce miał jeszcze zbyt słabe, by wydobyć korek. Jees uczyniła to za niego, podczas gdy nim miotały znów konwulsje. Kiedy oprzytomniawszy, zobaczył nachylony słoik, a potem spojrzał w wielkie