Strona:PL Jędrzej Kitowicz - Opis obyczajów i zwyczajów T2.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ści w rzekę wpędzili, gdzie na nich czekali inni kozacy w czołnach, tak dla przewiezienia swoich, jako też dla odparcia pogoni tatarskiéj.
Na Ukrainę polską wychodzili zawsze na wiosnę, a powracali przed zimą; wyszedłszy z Siczy w sto, dwieście lub trzysta koni, rozdzielali się na partye, co czynili najprzód dla tego, żeby więcéj kraju zasięgnąć mogli; druga: żeby kommendom polskim, zciągającym się za niemi, łatwiejsze roztargnienie uczynić mogli; trzecia: żeby razem wszyscy, gdyby zostali pokonani, nie zginęli; czwarta: żeby się łatwiéj w małych partyach ukrywać mogli. Formowali z siebie dwojakie kupy: nigdy z sobą nierozłączne, ale osobno szczęścia szukające: jedni plądrowali konno, drudzy pieszo. Jak jazda, tak piechota innéj nie zażywali broni, tylko śpise i samopałów; piechota