Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 03.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Zrobisz nam nieprzyjaciela!
— To bardzo być może, ale trudnoż pójść za niego dla zakupienia sobie jego przyjaźni.
— Djable kwaśny odjeżdżał! rzekł pan Bal.
— O! bo też to śmieszna myśl, z oburzeniem zawołało dziewczę, chcieć się żenić ze mną! I tupnęła nóżką. — Pierwszy z brzegu, jakbym już była starą panną! Na wpół łysy, pachnący piżmem, którego nie cierpię, bo mi stare szale przypomina, w pretensjach do dowcipu, do państwa! Dobrze mu tak! dobrze mu tak! odmowa zawsze odmową, byłby się nią obraził niechybnie, wolałam go odprawić w ten sposób, żeby ani myślał powracać.