Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiego serca; wyrzuciwszy je więc, siadłem na progu domu i zacząłem płakać, bo byłem sam jeden na całym świecie!...
Żadne nie mogło mego młodego serca zastąpić; żadna kobiéta mojéj pary, nas dwojga, dosztukować; byłem sam jeden; a na niebie było czarno i północ biła we wszystkich miastach świata po kolei, tak żem ją słyszał od południa do południa; — a zawsze dla mnie była północ, ta godzina samotników...
Nagle, jakgdyby mi się oczy otworzyły, myśl złota skoczyła do głowy: pójdę do grobu i wyjmę stamtąd moje serce. Zimne już było, suche i stare; włożyłem do piersi, moje własne a biło w nich jak cudze i musiałem w duchu pomyśléć, że serce jest sercem póty tylko, póki jest młode.
Poszedłem na świat, chciałem się niém z jakąkolwiek kobiétą podzielić; wszystkie chciały młodego, a moje w grobie leżąc długo, stęchło i postarzało; połowę nawet podobno szczury zjadły.
O! moja luba, tam w niebie, dokąd powrócim znowu dwoje, dadzą nam nowe serce, które zawsze będzie młode, jak było nasze na chwilę tylko tutaj na ziemi. O! moja luba, czekaj tam na mnie, tam będziem dwoje, dwoje w jedném, jak-eśmy byli wówczas, kiedyśmy wiązali z gwiazd bukiety! O! moja luba, powrócim tam kiedyś razem i nazawsze i będziem mieli jedno serce a dwoje dusz sklejonych, uściśnionych z sobą na wieki, złączonych jak dwa skrzydła motyla — jedném sercem! O! moja luba, czekaj tam na mnie, a ja tymczasem pójdę na obiad i upiję się sobie, bo cóż robić, kiedy serce takie zwiędłe i stare...

18 września 1835. Wilno.