Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

robić, to już ostatnie głupstwo! Wy zawsze mówicie, że ja głupi, otóż macie wasz rozum....

BOLESŁAW (skwaszony).

Niechże już ojciec da pokój wymówkom!

BARTŁOMIEJ (gniewny).

Gadaj do kroćset, jak to było!

BOLESŁAW.

Cóż tu mówić? Chodziłem po ogrodzie; zaszedłem do krynicy, przypadkiem, a licho ją tam przyniosło....

BARTŁOMIEJ.

Wszędzie, gdzie ona pójdzie, ty musisz być jakimś przypadkiem, to tak jak onegdaj w pasiece, a wczoraj w sadzie....

BOLESŁAW.

Tylko com się do niéj żartem zbliżył, ta w krzyk, a ten łajdak Iwaś wyleciał z krzaków z kijem i jak mnie...

BARTŁOMIEJ.

A to bunt wyraźny! to świętokradztwo! porwać się na mojego syna, na potwierdzonego szlachcica... cham... Cóż? zamierzył się...

BOLESŁAW (smutnie).

I jak mnie palnął — pewnie siniec będzie.