Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Semko Tom III.djvu/023

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została uwierzytelniona.


— Wy powinniście teraz właśnie starać się o to, aby go nie dopuścić...
Polacy Zygmunta nie chcą; zapowiedzieli jemu i królowej, że siłą mu się będą opierać, Opolskiego nie chcą także; was muszą wziąć... Wy...
Bartosz podjął się tu być rzecznikiem swojego pana.
— Wasza miłość wiesz — rzekł do mistrza, iż książe czynił co mógł, wycieńczył się, kraj mu spustoszono, wyczerpały się środki...
— My pomożemy mu — niech idzie z nami — podajmy sobie ręce... począł mistrz — Jagiełły na tron dopuścić nie można... On i Mazowsze pochłonąć zechce i zakonowi pokoju nie da.
Nigdy jeszcze tak otwartemi Bartosz nie widział Krzyżaków; obawę teraz mieli tak wielką, iż ukrywać jej nie umieli...
Czolner natychmiast się oświadczył, że pieniędzy gotów jest pożyczyć, żądał wprawdzie zastawu, lecz obiecywał nietylko niemi zasilić księcia, ale go silnie popierać...
On i Wallenrod utrzymywali, że mężem Jadwigi nikt nie mógł być tylko Semko, już królem wybrany. Gotowi byli nareszcie przeciwko przyjazdowi królowej zabiegać, jeżeli on im grozić miał poślubieniem jej Jagielle.
— Rzecz ta jednak w Polsce dotąd wcale