Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
IX.
OCZEKIWANIE.

Już czas modłów wieczornych oznajmują dzwony.
I znów Pacjenca przed obraz Madony
Niesie swéj duszy szczęście, niepokoje,
Łzę swych nadziei, nowe modły swoje.
I znowu czeka, aż z pod lubéj ręki
Słodkie gitary odezwą się dźwięki.
Chwile płyną — ona czeka.
I wszystko cicho, czasami i daleka
Głuchy szum wioseł, lub majtków rozmowa,
Lub pieśni dojdą urywane słowa.
Wkrótce, niepokój obudził się w łonie,
Bladą bojaźnią pokryły się skronie,
Pacierz się skończył, a ona nie wstała,
Ręce ścisnęła, a uszy spragnione
Próżno w znajomą obróciła stronę.
Próżno — Wtém nagle gitara zabrzmiała!
Pacjenca szybko z ziemi się porywa,
Ale niepewna, chwilę jeszcze słucha —
— On to czy nie on? — Dźwięk niezawiódł ucha,
To on, pieśń tę zawsze grywa!
Lampa zagasła, Pacjenca jak strzała,
Przez ciemne ganki, wschody, perystyle,