Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/091

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   83   —

    Kiedyś imiona nasze, mądrości i księgi
    Wszystko zginie!
    I dawną sławę, życie i potęgi
    Niepamięć obwinie!
    A my, my, straszna myśli! przeżywszy pół chwili
    Zginiem jakbyśmy nigdy — ach! nigdy nie żyli.
    Co to jest? wina! wina!
    Zaczynam kwilić smutnie,
    Lecz wnet przestroję lutnię,
    Naléj tylko węgrzyna!
    Nie ten, kieliszek mały,
    To naparstek, dla dzieci!
    Ale ten okazały,
    Co ma kwarty półtrzeciéj.
    Tam! cały naléj, cały!
    Wypijem przyjaciele!
    Niechaj żyje wesele,
    Smutki bodaj skonały!
    Teraz już lecę, lecę i niewiem gdzie stanę!
    Myśli biegną bez celu, drogi, bez wędzidła.
    Lecz nie lękam się, ziemia dawno mi obrzydła
    A w górze — niebo moje ukochane!
    Tam nigdy łza nie ciekła,
    Tam smutek nie dobieży.
    Bodaj nie wyszedł z piekła,
    Kto w niebo niewierzy!