Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom II.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


go otaczały, całe okryte były złotem i perłową macicą, a poruszali je wiosłami robiąc dworacy Neronowi, ustawieni wedle wieku i rozpustnych zasług swoich.... Na stołach podawano źwierzynę wszelkich krajów, ryby mórz wszystkich, przysmaki najwymyślniejsze wszelkiego rodzaju.
Przy brzegach, do których pomost przybijał z kolei, naprędce wystawione i przyozdobione domki zapełniono piérwszego w Rzymie rodu niewiastami, zmuszonemi do posługiwania rozpuście; naprzeciw nich z drugiéj strony stały obnażone najpiękniejsze kobiéty, jakie w stolicy znaleźć się mogły.
Zamiast widowiska odegrywano pantominy i najswobodniejsze skoki, a gdy noc przyszła i lasy tysiącem świateł zajaśniały, rozlegając się pijanemi śpiewy, Neron się rzucił w te tłumy na najwyuzdańszą rozpustę. Temu publicznemu zbestwieniu nikt się nie dziwił, nikt słowem na przeszkodzie nie stanął; nikt nie oparł, prócz biédnych chrześcijan, którzy całą siłą usunęli się, gdy ich do téj Cezara zabawy za narzędzia użyć chciano.
Pudens od dawna na dworze nie bywał i stosunków z nim unikał, od oczów pana stronił; inni także zetknięcia z ulubieńcami Cezara uchodzili, nie śmiejąc sami stanąć i wyzywać do walki, ale nie chcąc uledz temu, coby ich upodlić mogło.
Już wówczas chrześcijanie byli w tak wielkiéj liczbie, że ani dom Pudensa, ani ogrody Pomponii,