Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom II.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wyrok śmierci, kazał się przebić niewolnikowi i tak żywot swój skończył.
Mało odmienne życie prowadziło rycerstwo (equites) rzymskie, zbierające pieniądz, nabywające ziemię i domy, zbogacające się aby używać, a wystawione nieustannie na chciwość pana, który zawstydzał ich słowy:
— Jak śmiecie bogatsi być nade mnie?
Rycerstwo było już imieniem nie rzeczą, a w jego wielkich posiadłościach cała spoczywała siła.
Wszelkie zresztą dawne różnice klass znikały w wieku, który potrzebował grosza, by go rozrzucać i główną do bogactwa przywiązywał wagę, bo przez nie mógł się dobić czego zażądał. Mało niżéj od rycerza stał teraz wyzwoleniec, co infamiją okupił zdjętą mu z szyi obróżę, a zbogacony bezwstydem, otaczał się często większém kołem klientów, niż najznakomitszych imion ludzie.
Wśród tego tłumu rozpróżniaczonego i biegnącego za uciechą, rodzinne związki, węzły krwi i poszanowania, wszystkie były stargane i pokruszone; żony, owe poważne dawnych lat matrony, przechodziły dziś z rąk do rąk, mieniane i frymarczone jak zabawki. Cezar sam dawał przykład, biorąc je bezkarnie od mężów i zwracając im wedle fantazyi; — dzieci rzucano po gościńcach, wyrzekano się własnych a przybierano cudze; najszczęśliwszym wreszcie stanem, który wyrodzić mogło takie tylko