Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom II.djvu/085

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


od któréj wszystkie się drogi państwa w świat rozpryskują szeroki, pełno ludu, ciekawego, spieszącego się, niespokojnego... wielka u któregoś z panów uczta wieczorna... z Afryki przyszły lwy, które ryczą w źwierzyńcu pod obozem Pretoryanów, — Cezar daje wspaniałe igrzyska... woźnica ulubiony wódz zielonych zachorzał... przybyła dziewczyna z Grecyi, za którą nie wiem wiele zapłacono sestercyj..... matrona Cassia pokochała niewolnika z Ergastulum... Fulvia zapisała się w poczet nierządnic, aby jéj za miłostki nie prześladowano.... oto nowiny ważniejsze krążące w tém zbiegowisku.
Drobny gmin spodziewa się wielkiego congiarium, zboża, które mu rozdadzą obficie, zabaw ktore[1] dozwolą o nędzy zapomnieć.
Widzisz tu wszystkich, od wyzwoleńca, który wysoko nosi głowę i świeże swe spanoszenie, sądząc się już równym senatorom, do niewolnika z ogoloną głową i suknią obcisłą, stękającego pod ciężarem, o głodzie, do klienta uśmiechającego się swojemu panu, do pasożyta, który pod niebo wynosi odźwiernego, aby go puścił schwycić łup z bogatego stołu, lub rozdawaną u drzwi przyjacielską jałmużnę.

Pod temi portykami okrążającemi Forum, nad drogą nawet świętą (Via Sacra), ubogi handel stawi swe szopki, sklepiki, pełne drobnostek do codziennego użytku, jadła, napojów i przyborów kobiecych

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – które.