Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom II.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z musu Fryda Bodczanka pomimo niewieściego wdzięku, o którego zachowanie była troskliwą — rozkazując ciągle, coś męzkiego obyczaju przybrała... Ruch jej i postawa czasem wojaka młodego przypominały...
Nie przeszkadzało to jej, wieczorem, gdy wolną była, do ręki wziąć cytrę i przy niej polskie lub niemieckie nucić piosenki; gościom ojcowskim głowy zawracać i zalotnie się uśmiechać...
Jeżeli jednak który z nich wejrzenia wyzywające, brał za dobrą monetę, i myślał sobie coś na nich budować, szorstką i szyderską dawała odprawę.
Twierdzono powszechnie, iż od tego czasu, gdy Biały u nich w Drzdenku przesiadywał, rozmiłowała się w nim bardzo i zarzekała, że za innego nie wyjdzie, tylko za niego. Gdy potem przyszła wiadomość, że mnichem został — nie zraziło ją to... upierała się przy swem, iż powróci. Śmiały się z niej niewiasty, z któremi poufałą była, lecz lata jej tej wiary nie wybrały z serca...
Gdy się w Drzdenku po raz pierwszy dowiedziano o poselstwie do Białego, piękna Fryda rozpromieniała zwycięzko... Była pewną, że gdy wróci — do niej też powrócić musi. O ważności ślubów zakonnych nie miała takiego wyobrażenia, by one wielkiego rodu męża, wiązać mo-