Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom II.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




VIII.


Przyjaciele starzy księcia Władysława, na wieść o jego przybyciu i powodzeniu niespodzianem, poruszyli się wszyscy, ale nigdzie radośniej nie powitano nowiny tej, jak w Drzdenku.
Stary Bodcza, wprawdzie nie najlepsze miał wyobrażenie o zdolnościach i wytrwałości Białego, kochał go, miał dlań słabość, lecz politowanie się do miłości tej przykładało.
Jedna córka Bodczy, Fryda, broniła księcia, za którą szli niekiedy i bracia Ulryk, Dobrogost a nawet Arnold. Z tych trzech, pierwszy był mu może najprzyjaźniejszym.
Właśnie w Sobotę przed przewodami na zamku w Drzdenku wszyscy zgromadzeni byli.
Letni już Bodcza, który piwa wiele pijał, a ruszał się mało, roztył się w ostatnich latach