Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom I.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wielkopolska daleko mocniej od Krakowian i reszty Polski stała przy krwi Piastów.
Krzyczano, że król nieboszczyk nie miał prawa, ziemią, którą dożywotnio rządził, rozporządzać.
Potem zaczęto się domagać, aby przynajmniej koronował się w Gnieznie, aby sam mieszkał w Polsce; naostatek czasu koronacyi i pogrzebu, duma i lekceważenie doznane od węgrów, dopełniły miary. Zaczęto mówić o innym Piaście i innego sobie króla szukać.
Dersław tego tam nie wymyślił, ale kość z kości Wielkopolan, podzielał ich uczucia, a gdy raz na tę drogę weszli, kroczył i on z nimi.
Przechylała się waga na stronę tego Władysława Białego, o którym Moszczyc taką długą opowiadał historyę. Niebardzo on był do smaku Dersławowi, ale innego pod ręką nie mieli, więc na wszelki przypadek, trzeba było lepiej tę rzecz roztrząsnąć i bliżej poznać.
Gdy z Lasotą sam na sam pozostali, Dersław na kominie ognia poprawiwszy, pas rozwiązał; wina sobie i jemu nalał, i nogi grzejąc, począł cichą rozmowę.
— Tyś bywał na dworze, — rzekł do Lasoty, — cóż myślisz, jak nam z tym Ludwikiem będzie?.. Przypatrzyłeś mu się? co tam koło niego słychać?