Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Łoktek na łożu śmierci.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Samo ich wspomnienie świeciło, jak gwiazda, w życiu pary pobranej do dni ich schyłku.
Były to gody wesołe, szumne, pyszne, mające swój obrząd narodowy, niewzruszony i upoważniony odwiecznym zwyczajem obrząd pełen symbolów, które dziś już tylko u niższych warstw ludu pozostały.
Właśnie o jednem z takich wesel dawnych chciałbym wam powiedzieć. Nie, żebym je opisywał, bo któż się odrazu całego obrzędu nie domyśla? i przemówień, i uczty, i huku dział i muzyki, i rozczulającego błogosławieństwa starych? — lecz dla jednego godnego w niem pamięci szczegółu.
Książę Konstanty Bazyli Ostrogski, wojewoda kijowski, marszałek wołyński, starosta włodzimierski, pan sławny ze swych bogactw i pobożności, dziedzic ogromnego księstwa, gotował się sprawić w jednym ze swoich zamków, dubieńskim, wesele księżnie Beacie Dolskiej, powinowatej i wychowanicy swojej, którą wydawał za księcia Sołomereckiego.
Obie te książęce rodziny, dziś zgasłe i zapomniane, wówczas jeszcze świeciły i zdawały się obiecywać długie pasmo potomków sławnych. Ciężka ręka losu padła na nie i — zgaśli z tylu innemi!
Wszystko gotowe było do tego uroczy-