Strona:PL Józef Czechowicz - Nic więcej.djvu/22

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    synteza


    złota kobieta stoi w jeziorze po pas
    jest bardzo wielka mało i niewysłowiona
    mówi rzeczy są obce powiędły dźwięki nazw
    a wy nie chcecie wiedzieć dlaczego
    więc puste są ramiona
    jedynego
    niema was

    ejże w zgiełku jak codzień fruwały pawiki
    grały szyby w inspektach brama gołębniki
    grzmot majowy grzywami ognistemi trząsł
    pod bory chmurne dziwy lał się jeziora bronz
    bronz bo to zachód zachód wiosenny
    wiosenny u wioseł u wioseł zgrzebny
    fal przypływ łuskę rzuca na piach
    rybitwa obłok, lotem pieści
    to dobry znak
    znak pieśni

    data kobieta mówi chwytając ptaka w garść
    powstanie płomień ścianą a kiedy będzie marł
    złączy się to co miałkie złączy się to co duże