Strona:PL Józef Czechowicz - Ballada z tamtej strony.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pontorson


ósmą godzinę znaczy twardy zegara terkot
dzieci w sabotach śmieją się biegną do szkoły
odprowadza je sad brzoskwiniowy a pachnie cierpko
jest tu i ranek jasny jak lusterko
wesoły

to on siekierą z bursztynu podcina drzewa nocy
więc walą się ciemnemi koronami na zachód
w uliczce kościół ma srebrne oczy
domy na kolanach modlą się bez strachu

pole w ciepłych okrzykach
bo tam żółty łubin
swoim nocnym kolorem się upił
a jeszcze słońca połyka
ramieniem pijanem otacza
najmilszą zabawkę swą