Strona:PL Herbert George Wells - Wizye przyszłości.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

tyralieryjskich, w których będzie się zdobywało teren piędź za piędzią.
Cały pas pograniczny, szeroki na 12 do 15 kilometrów, przez cały czas wojny będzie szeregiem nieustających walk i niespodzianych, nocnych napadów. Żołnierze żyć będą w wiecznej niepewności, że wróg, starający się ukryć tak, jak oni, znajdzie ich niespodzianie i rzuci im wprost na głowę deszcz kul i granatów, wymierzonych z armat niewidzialnych, z odległości 20 kilometrów, przez lasy i pola.
Takiemi będą pierwsze chwile wojny.
W każdem z państw wojujących, poza liniami oporu, cała ludność brać będzie udział we wspólnej pracy — zwalczeniu wroga. Wszelkie środki komunikacyi, wszystka żywność zostanie obróconą na cele wojny. W naszem idealnem państwie przyszłości nie będzie żadnych ograniczeń dla ludzi nie biorących w wojnie udziału — zresztą nie znajdzie się nawet takich. Całe państwo zostanie przygotowanem do wspólnej walki, a każdy obywatel znajdzie się z chwilą wypowiedzenia wojny na zastosowanym do jego zwykłych czynności posterunku. Organizacya wojskowa wyrażać będzie nietylko pięści narodu, ale też jego ciało i mózg. Nikt nikogo nie będzie zmuszał do wypełniania jego obowiązków, ani mu o nich będzie przypominał.
Jedni natychmiast pośpieszą na wyznaczone punkty graniczne — to strzelcy. Inni zajmą się artyleryą. Inżynierowie rzucą się do kopania stanowisk obronnych i ulepszania, przeprowadzenia dróg dla samochodów i kolei żelaznych. Medycy zaopiekują się rannymi, zorganizują służbę sanitarną. Jeszcze inni zajmą się dostarczaniem żywności, a pozostali uwiozą kobiety i dzieci w miejsca zabezpieczone. Cała ludność odrazu wystąpi do walki. Nie będzie żadnych mundu-