Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gólnie rzadkie i zajmujące, o czem już miał niejasne pojęcie, lecz żadnej pewności zupełnej. Przerażenie i trwoga, jakie w nim się obudziły pod wpływem pierwszych odkryć, osłabły teraz wobec dumy, że to iście osobliwa potęga, i wobec mglistych przeczuć jej użyteczności. Słyszał, jak biła pierwsza godzina na wieży kościelnej, a ponieważ mu nie przyszło do głowy, że jego zajęcia codzienne mogły być również cudownie wykonane, rozbierał się dalej, aby już bez zwłoki znaleźć się w łóżku. Gdy zdejmował koszulę, błysła mu naraz świetna myśl.
— Chcę być w łóżku! — rzekł, i był w łóżku. — Rozebrany! — dodał, a czując, że prześcieradło jest zimne, zawołał jeszcze: — w koszuli nocnej, ale w pięknej koszuli nocnej z najlepszej flaneli! Ah! — mówił z nadzwyczajną rozkoszą. — A teraz niechaj usnę należycie!
Obudził się o zwykłej godzinie i był zamyślony przez całe śniadanie, pytając się siebie, czy przypadkiem jego doświadczenia nie były poprostu sennem marzeniem. W końcu postanowił robić