Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z początku miał widzenie wielkiego łańcucha skał, nad którym wschodziło słońce. Widział także migające gromady, które uważał za ptaki. Pod temi istotami rozciągała się wielka ilość budynków, na które zdawało mu się, że patrzy z wielkiej wysokości, a w miarę jak się zbliżały do pogranicza obrazu, załamywały się i rozlewały w kształty niewyraźne. Były też tam i drzewa, nadzwyczaj ciekawe pod względem barwy i formy, i gęsta mszysta zieleń. Gdy pan Cave widział te rzeczy poraź pierwszy, było to jakby błyskawicznie. Ręce mu drżały, głowa się chwiała; widzenie przerywało się — i trudno mu było na razie odnaleźć wizję, gdy zgubił kierunek.
Drugie widzenie było jaśniejsze; miał je mniej więcej w tydzień po pierwszem, a w przerwie tej robił próby i doświadczenia, tak, iż mógł teraz widzieć dolinę w całej długości. Widok był odmienny. Długa fasada wielkiego budynku cofała się teraz w perspektywę. Przed fasadą był upłaz o proporcjach nadzwyczajnej długości, na