Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stość była tylko osłoną dla fantasmagorji, a tu fantastyczność była dość widoczna.
— Naprawdę?... Było to wszystko, co mógł powiedzieć p. Hincliff.
— Legenda — zaczął znów podróżny — opowiada, że te kępy drzew karłowatych, rosnących dokoła Ogrodu, pochodzą od jabłka, które Adam trzymał w ręku, gdy wraz z Ewą został wygnany z Raju. Czuł coś w ręku, ujrzał jabłko na pół zjedzone i rozgniewany rzucił je daleko. Tam, od owej chwili, rosną te drzewa, w tej dolinie rozpacznej, otoczonej śniegiem wieczystym, u której wejścia miecze ogniste stoją na straży aż do dnia sądu ostatecznego.
— Myślałem — rzekł p. Hincliff — że te historję to poprostu... bajki, parabole raczej... Pan mówi, że tam w Armenji...
Towarzysz odpowiedział na niedokończone pytanie podniesieniem owocu.
— Ale pan niema żadnej pewności — rzekł Hincliff — że to jest owoc z Drzewa Wiedzy... Człowiek mógł mieć... ro-