Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


później, stanowiły kości fosforyzujące, co nadawało temu miejscu pozór jakiegoś bytu, zbudowanego z zatopionych promieni księżyca.
W niższych wydrążeniach roślinność włosowata rozwijała swe macki, a wielkie, smukłe, kruche gąbki występowały jak minarety błyszczące i jak lilje światła błonkowatego poza światłem ogólnem stolicy. W otwartych przestrzeniach mógł dostrzedz ruch wielki, jakby tłumu ludu, ale znajdował się zbyt wysoko, by odróżnić osoby, składające ten tłum. Wówczas powoli czuł się pociągnięty na dół i stopniowo szczegóły widowiska stały mu się oczywistsze. Zauważył, że szeregi mglistych budynków były rozgraniczone zapomocą linij punktowanych okrągłemi przedmiotami i ujrzał, że w wielu miejscach pod nim, w szerokich otwartych przestrzeniach, były formy podobne do skamieniałych szkieletów zatopionych okrętów.
Powoli i równo spływał w dół, a formy żywe stawały się świetniejsze, jaśniejsze, wyraźniejsze. Prowadzono go do wielkiego budynku, który zajmował