Strona:PL Hans Christian Andersen - Książka z obrazkami bez obrazków.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


iskrzyła się nad jego imieniem. A Eleonory d’Este szlachectwo wszak zawisło od Tassa imienia. Wiedziałem także, gdzie kwitnie ta róża piękności!“ Gdy to opowiedział księżyc, zakrył go obłok. Oby żaden obłok nie zakrył poecie jego róży!


Siódmy wieczór.


„Jest jeden zakątek wybrzeża, gdzie rozpościera się świeży i wonny las dębów i buków; w maju gnieżdżą się tam setki słowików; tuż w pobliżu szumi morze, wieczyście zmienne morze, a między jednym a drugiem ciągnie się szeroki gościniec. Jeden za drugim toczą się po niem wozy, lecz ja nie śledzę ich, moje oczy najchętniej spoczywają na jednym punkcie; jest niem kurhan mocarza. Tysiące ostrożyn i tarni wiją się tam wśród kamieni. Tchnieniem poezyi oddycha tu przyroda. Jak sądzisz, działa ono na ludzi? Opowiem ci, co zeszłego wieczoru i zeszłej nocy tam słyszałem. Najpierw przejeżdżało dwóch bogatych ziemskich właścicieli. „To piękne drzewa!“ rzekł jeden. „Dziesięć sągów opału daje jedno z nich!“ odrzekł drugi, „zima będzie ostra, zeszłego roku otrzymaliśmy 14 talarów za sąg!“ i przejechali. „Obrzydliwa tu droga!“ rzekł inny przejeżdżający. „A wszystkiemu winny te przeklęte drzewa“, odpowie-