Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/64

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — Właśnie, wiem o tem — odparł prokurator i obiecał, że będę możliwie szybko przetranslokowany do cytadeli, Mokotowa, lub, o ile się uda, na Pawiak.
    Gdy prokurator opuścił więzienie, miotły poszły momentalnie w kąt i w niedomytym kurytarzu — pozostały kałuże wody i błota.
    W kilka dni wieczorem zjawił się strażnik i oznajmił, że mam z rzeczami natychmiast stawić się na dół.
    Spakowałem pospiesznie manatki, pożegnałem towarzyszy, i objuczony tobołem pościeli jak wielbłąd, ruszyłem do kancelaryi.
    Tu, jak zwykle spisywano nowych lokatorów, przyczym znać było, że przypływ jest obfitszy niż odpływ, stała ich bowiem spora gromadka, podczas gdy ubywałem tylko ja, trzej kryminalni i cztery polityczne niewiasty.
    Czekaliśmy dość długo na konwój, wreszcie się zjawił.