Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/112

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Nie jest to jednak łatwe. Polityczni ciągle czuwają, a w dodatku nastrój więzienia dziwnie usposabia duszę do walki, do pogardy niebezpieczeństwem, do lekceważenia skutków.
    Żyje we mnie jedna piękna chwila, której nie żałuję nic a nic, jakkolwiek z punktu widzenia rozsądku wydawać się może lekkomyślnym postępkiem. Śpiewano w szpitalu „czerwony sztandar“, okno było otwarte, dźwięki hymnu rozlegały się na ulicę.
    Śpiew nie wypływał z naturalnego popędu serca, ale był niejako obowiązkowym obrzędem, którym żegna się każdą wywożącą współtowarzysza karetkę — szedł więc niemrawo. Nagle wpadł strażnik i oświadczył, iż pomocnik ostrzega, że, jeźli nie przestaniemy natychmiast, każe strzelać.
    Skutek był momentalny, wszyscy porwali się z łóżek jak płomień i przylegając tłumnie do krat otwartego okna wybuchnęli całymi piersiami pełnym głosem:

    Dalej więc, dalej więc, wznieśmy spiew!