Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/100

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    warzyską, mieć ładną kochankę, a nie żampę, paskudną dziewczynę. Pomimo wszystko — życie złodziejskie — to ustawiczna nędza z rzadką „gęsią “ — drutem, gazem t. j. wódką do syta, prawie stale mieszkanie wśród chir — wszy, w młynie, potrzasku za firanką t. j. za koszem i kratami w oknie, wkońcu kajdany — dybki. Przytem samo zajęcie jest uciążliwe — nie tak łatwo, jak się zdaje wleść przez lipko — okno, stać godzinami pod pompą (deszczem), czekać aż łysy (księżyc) zajdzie, z trefnem (kradzionem) zwiać, wystawić (umknąć), a w razie nawet pomyślnego cugu (ucieczki) uniknąć chipiszu (rewizyi), lub straszliwego samosądu — dynara, borucha (chłopa), — który nieraz przetrąca graby (ręce), łamie cybuchy (nogi), — wyrywa z mięsem pierze, selery (włosy) — wybija lipy (oczy). — Pucować się przytem długo niepodobna, bo w areszcie śledczym, t. j. szlachtuzie, jak wezmą maglować, to największy ucharec (zuch) zdrefi (stchórzy) zgorzeje (zgłupieje) i jak zwykły chojrak