Strona:PL Giovanni Verga - Rycerskość wieśniacza.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gdyby z grobu powstała!... — Ale jeśliś skłamała, przysięgam ci na dusze zmarłych, że oczu ci nawet nie zostawię do płaczu, — tobie i wszystkim twoim!
Santuzza. Płakać ja nie umiem, Alfio. A oczy moje nie płakały nawet wtedy, gdy widziały, że Turiddu, który cześć mi odebrał, odszedł do Loli, twojej żony.
Alfio (w jednej chwili zupełnie spokojny). Jeżeli tak, to dobrze. Dziękuję ci Santo!
Santuzza (w nagłej desperacji). Nie dziękuj mi! Nie! — Jam go zdradziła! jam go podle zdradziła.
Alfio Nie! Tyś go nie zdradziła, Santo. Ale oni, — oni nas zdradzili, ci oboje, co tobie i mnie wbili nóż w serce. I gdyby nawet tym dwojgu wydrzeć ich serca i posiekać nożem wyszczerbionym, zatrutym!... — Słuchaj teraz! Gdy obaczysz, że moja żona mnie szuka, powiedz jej, żem wrócił do domu, by przynieść podarunek dla kuma Turiddu (odchodzi w pierwszą ulicę po prawej).
Ludzie zaczynają wychodzić z kościoła grupami, rozchodzą się w prawo i lewo.
Turiddu, Lola, Kamilla, Nunzia, Fi-