Strona:PL Giovanni Verga - Rycerskość wieśniacza.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dziękujesz Bogu, bo nie jeden całuje proch jego ziemi, wiedząc, że nie wart stąpać po niej.
Turiddu. Chodźmy do kościoła, Lolo! Nie mamy tu nic więcej do czynienia.
Lola. Nie chcę wam przeszkadzać, kumie Turiddu. Moje nogi same znajdą drogę do kościoła, a wam nie chcę psuć przyjemności.
Turiddu. Skoro ja wam mówię, że nie mam tu nic więcej do czynienia!
Santuzza (zatrzymując go za ramię). O nie! Masz jeszcze.... Musimy jeszcze pomówić z sobą!
Lola. A więc dobrej zabawy, kumie Turriddu. Zostańcie tu i bądźcie bardzo posłuszni. — Ja idę swoją drogą (odchodzi i wchodzi do kościoła).

Scena IV.

Turiddu. I cóżeś ty zrobiła?
Santuzza. Wiem co!
Turiddu. Czyś to zrobiła umyślnie?
Santuzza. Tak. Ja to zrobiłam umyślnie.