Strona:PL Giovanni Boccaccio - Dekameron.djvu/629

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


OPOWIEŚĆ V
Miłosna przygoda Calandrina
Głupi Calandrino rozmiłował się w Nicolassie. Przyjaciele, karzystając z tych jego amorów, na hak go przywodzą

Gdy Neinfile swoje niezbyt długie opowiadanie skończyła i gdy towarzystwo bez wielkiego śmiechu i zastanawiania się nad niem, wyraziło chęć usłyszenia czegoś nowego, królowa na Fiammettę skinęła. Fiammetta w te słowa zaczęła.
— Wiadomo wam, jak mniemam, wdzięczne towarzyszki moje, że nie masz takiej materji, którąby do dna wyczerpać można było i że dobry opowiadacz, jeśli właściwy czas i okoliczność zważy, zawsze, choćby najbardziej znaną już rzeczą zabawić potrafi. Z drugiej strony, ilokrotnie przypomnę sobie cel, dla którego tutaj się zebraliśmy (była nim chęć godziwego rozweselenia się), do tej materji przychodzę, że wszystko, co raduje i bawi, postokroć jest tu na miejscu i że gdybyśmy nawet tysiąc razy jakąś materję omówili, usłyszeć o niej jeszcze coś nowego miłą dla nas powinno być rzeczą. Jakkolwiek tedy naopowiadano się już co niemiara o przygodach Calandrina, ja ośmielę się jednakoż z powyższych względów i z uwagi, jaką słusznie niedawno Filostrato uczynił, że wszystko, co się tego malarza tyczy, jest niezmiernie wesołe — ośmielę się jeszcze jedną krotochwilę o nim opowiedzieć, którą, gdybym się z prawdą minąć chciała, łatwobym wam pod zmyślonemi nazwiskami podać mogła. Ponieważ jednak odstąpienie od prawdy wszystkim