Strona:PL Giovanni Boccaccio - Dekameron.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


miłował żonę messera Francesca, białogłowę cnotliwą i wysokiej urody. Ponieważ zaś posiadał jednego z najpiękniejszych rumaków Toskanji, z którego był wielce dumny, a namiętność jego do żony pana Francesca, była rzeczą powszechnie wiadomą, więc ktoś messerowi Francesco poradził, aby zażądał od Strojnisia jego rumaka. Dla miłości, jaką żywi do jego żony, niechybnie mu go odda. Messer Francesco, chciwością powodowany, zaprosił do siebie Strojnisia i poprosił go, aby mu rumaka podarował. Strojniś, usłyszawszy tę prośbę, uśmiechnął się i rzekł:
— Gdybyście mi dali wszystko, co posiadacie, jeszczebyście mego konia nie otrzymali. Możecie go jednak łatwie w podarunku dostać. Zezwólcie tylko, abym, zanim rumaka otrzymacie, mógł w waszej przytomności słów kilka waszej żonie powiedzieć, w takiem jednakoż oddaleniu, aby nikt, krom niej, nie mógł mnie usłyszeć. Francesco, zaślepiony chciwością, sądząc, że mu się uda łatwie Ricciarda na hak przywieść, przystał na ten warunek i oznajmił, że Strojniś może do jego żony tyle słów skierować, ile mu się tylko podoba. Ostawiwszy Ricciarda w wielkiej sali swego pałacu, udał się do komnaty żony i opowiedział jej, jakim sposobem może przyjść do posiadania rumaka i przykazał, aby poszła wysłuchać słów Strojnisia, nie odpowiadając jednakoż ani słowem na jego wywody. Żonie Francesca wielce to wszystko nie po myśli było, zmuszona jednakoż wolę męża wypełnić, rzekła, że się zgadza. Później weszła z mężem do sali, aby posłuchać, co Strojniś mówić będzie.
Ricciardo, potwierdziwszy umowę swoją z Francesco, usiadł z jego żoną w odległym kącie komnaty i rzekł:
— Niemasz najmniejszej wątpliwości, szlachetna pani, że dzięki wielkiemu rozumowi swemu, dawnoście już odgadnąć mogli, jaką miłość wzbudziła we mnie wielka wasza piękność, która z żadną inną w paragon nie wchodząc, nad wszystkiemi przodek bierze. Nie będę tutaj się szerzył nad waszemi obyczajami i osobliwemi przymiotami, których doskonałości żaden człek oprzećby się nie zdołał. Nie trza takoż słowami dowodzić, że afekt mój do was jest silniejszy i bardziej ognisty, niż jakiekolwiek uczucie, które mężczyzna do kobiety żywić może. Trwać ono będzie w tej samej sile, dopóki mi nędznego żywota starczy, jeżeli zasię na tamtym świecie jeszcze się istnieje, będę was miłował przez wieczność całą. Dlatego też możecie być przeświadczeni, że niema nic, drogiej, czy pośledniej ceny, cobyście tak prawdziwie swojem nazwać mieli prawo i nacobyście we wszelkich okolicznościach tak liczyć mogli, jak na mnie i na wszelkie dobra moje.