Strona:PL Giovanni Boccaccio - Dekameron.djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Przyszłam do ciebie, panie, nie poto, aby żądać sprawiedliwości za zniewagę mi uczynioną. Zamiast uczynić jej zadość, racz tylko nauczyć mnie, jak należy znosić obelgi i osławy, których, jak słyszę, nikt ci nie szczędzi. Za twoim przykładem, ścierpię może tę hańbę, którąbym ci chętnie odstąpiła, wiedząc z jaką cierpliwością wszelkie szkalowania znosisz.
Król, dotychczas na wszystko głuchy i nieczuły, nagle jakby się z głębokiego snu ocknął. Przedewszystkiem surowo ukarał tych, co krzywdę damie wyrządzili, a później ścigał nieubłaganie ludzi, koronę jego znieważających.