Strona:PL Gabriela Zapolska - Żabusia. Dziewiczy wieczór.djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ta niańka nie wraca? jeszcze mała się zaziębi. Nie mogłam odmówić żądaniu Mani i nie posłać do niej dziecka. Boję się teraz sprzeciwić jej w czemkolwiek... Ze strachu głowę tracę.

(Wychodzi do swego pokoju).



SCENA V.
MILEWSKI, FRANCISZKA, później BARTNICKI.

Franciszka. Niech starszy pan pozwoli! Ja zaraz pana zawołam.

Milewski. Rozdarłem sobie palto.

Franciszka. A czegóż to starszy pan przez kuchnię przyszedł?

Milewski. Żeby ciebie zobaczyć.

Franciszka. Ojej, także zachcenie. (Idzie do Bartnickiego i woła). Proszę pana, starszy pan już przyszedł.

(Idzie do kuchni).


Bartnicki. A!... nareszcie... wie dziadzio... ten szubrawiec wyjechał.

Milewski. A cóż miał innego do zrobienia. Zawsze w takich razach mężczyzna wyjeżdża.

Bartnicki. Ale ja go odnajdę. Dziadzio mi dopomoże.

Milewski. A czego ty właściwie chcesz od niego?