Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tyś Panią Króla jest, który
Krwią Swą wykupił ludzi z pęt Szatana,
Że im dziś szczęście i swoboda błoga.
O! w Świętej Krwi owej zdroje
Weź serce moje, Wybranico Boga!

Panienko! wiecznie w stanie Swym jedyna,
Coś Twemi wdzięki Niebo rozkochała,
Większej, ni równej Tobie, niema wcale!
Twych myśli, Twoich żądz przeczysta Chwała,
Z dziewictwa, które Święty Płód poczyna,
Zdziałała Kościół Żywej Boga Chwale.
Twą Łaską, mimo tęschność, łzy i żale.
I błędów także nie mało,
Gdyby się Tobie tak zdało,
Od potępienia istnosć mą ocalę,
Tylko cię błagam: niech pod Twoim chodzę
Przewodem, o Matko Boża!
Bym mógł z bezdroża wyjść ku prawej drodze.

Panienko jasna i przedziwnie stała
Gwiazdo miotanych wichrem fal żywota!
Ucieczko wierna wiernych Twych żeglarzy!
Patrz! jak mną sroga nawałnica miota!
Jak mi już zdarła żagle, ster strzaskała —
Czyż los mi zgubę ostateczną zdarzy?
Nie — ja ufanie mam w Twej dzielnej straży,
I jakbądź grzech mię przygniata,
Nie dopuść, Królowo świata!
By się z mej doli śmiech urągał wraży.
Wszak ci to za nas Pan się Bóstwa zrzecze,
I gdy Litością rozpłonie,
W dziewiczem łonie ciało wziął człowiecze.

Panienko! ileż łez już z siebie dałem,
Chcąc wyrzekaniem lub modlitwą marną
Zbyć udręczenia ciężkiej mojej doli!
Odkąd rodzinne porzuciłem Arno
Dziwnie obłędnym płonąc wskroś zapałem,
Czyż dziw: że srogim utrapieniom gwoli,