Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/215

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Sonet 189.


Opowiada w nim poeta, jak widział Laurę płynącą Rodanem w gronie dwunastu dziewic; później znowu, w temże otoczeniu, wozem jadącą wesoło. —

Dwanaście z Laurą pięknych dziew — lecz przecię
Dwanaście zbladłych gwiazd u dnia podwoi —
Sobą tak wdzięcznie łódź pierzchliwą stroi,
Że jej podobną nie wiem czy znajdziecie.
Nie sądzę: aby Jazon w żywsze kwiecie
Mógł przyozdobić wnętrze nawy swojej,
Ni pasterz, który stał się klęską Troi —
O których obu głośno jest po świecie! —
Lub widzieć proszę mknący gdzieś szalenie
Wóz, tej rozkosznej pełen znów gawiedzi,
Wśród której Laura, w głos śpiewając siedzi.
Zda się sen błogi czy też przywidzenie
Szczęśliwy żeglarz, oraz ten woźnica,
Co się wyborem garstki tej zaszczyca! —



Sonet 190.


Do Laury.


Ni samotniejszy jest gdzie ptak na strzesze,
Ni zwierz wśród boru — jak ja bywam, skoro
Jej Rajską postać oczom mym odbiorą
Czy miejsc przestrzenie, czy też ludzi rzesze.
Więc wtedy płakać jest mi ku pociesze,
Więc i goryczą karmić duszę chorą —
Zaczem, znękany, nawet nocną porą
Mych cierpień srogich koić snem nie śpieszę.
Ach! bratem śmierci słusznie go prostacze
Wierzenia zową! gdyż w nim oraz ginie
Świadomość bytu: szczęścia i rozpacze.
U! tam, gdzieś ty jest Lauro, tam jedynie
Duch mój w cienistej spocząłby dolinie,
Na którą, że mi wzięła ciebie, płaczę! —



Sonet 191.


Przesadny i ciemny.


Tchnienie, co włosów jej opływasz skręty,
W zamian ich wonią przepajane! — oto