Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Uczucie tkliwe i kobieta płocha
Nie idą w parze, i, niż dumnej pani
Lepiej jest skromnej służyć białogłowie.
A znajdziesz inną, jeśliś tej nie miły.
Bowiem nadzieja płonna życie skraca
Ja sam, o małom nie zszedł do mogiły
Dla łask, co tylko mi były
Zapłatą, tyleż marną co i praca!
Odtąd mi tylko w Panu ufać szczerze.
Co tu na ziemi, cichą Swą owczarnię
Ku słodkiej piersi Swej garnie,
Poczem ją w spokój Rajskich gajów bierze.

Nie zawsze dusza na przynętę chciwa
Miłosny haczyk w porę połknąć umie —
Też zbyt ściągnięta struna łatwo pęknie —
Kto drugich zwieść chce, sam zwiedziony bywa —
I królująca gdzieś w wyniosłej dumie
Miłość, przy całem swych pozorów pięknie,
Nie zawsze sercu głosi prawdę świętą; —
Więc pycho Laury dziwnie bądź uczczona!
Gdyż z twą pomocą z duszy mi odjęto
Najsroższe na świecie pęto,
A z niem i ciężki ucisk z mego łona.
Oby choć chwilę Laura wycierpiała
To, com ja dla niej cierpiał nieskończenie
Dziś mi w miłości ulżenie,
Co nie doczesna jest, lecz wiecznotrwała!

Milczenie mądre, to znów mądre słowa,
Których czarowny dźwięk się wielbić każe —
Świetlana piękność, która wdzięk oblicza
W zazdrosne rąbki jak fijołek chowa —
Królewskość serca, i wraz obok w parze
Myśl, w obyczajach skromna, wskroś dziewicza —
Słowem ta Laura dawna, utracona,
Której przystępu Amor mi zazdrości,
Jakbądź ku temu serce wziął mi z łona —
I, niby wieszcze znamiona,
Jej oczu gwiazdy, które mię najprościej