Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


To, żebyś wiedział: ile stroma, sroga,
Jak jest ciernista, jak jest ciężka droga,
Którą jest warto sięgać górnej chwały. —



Sonet 22.


Tejże treści co poprzedni.


Szczęśliwszej jak ja łodzi, co odbieży
Krzywd i zdrad morskich, nikt nie zapamięta!
Gdy jej osada zbożną czcią przejęta
Korne kolano zgina u wybrzeży;
Ni się z wolności swojej cieszy szczerzej
Więzień, gdy z szyi precz mu spadną pęta,
Jak ja, gdy widzę, że jest precz odjęta
Broń, co tak długo z mym się Panem mierzy.
O wy! co miłość rymem uwielbiacie!
Serdecznych wieści wieszcza, korną głową
Uczcijcie! choć się zbłąkał był chwilowo.
Bo więcej Chwały Bogu w Majestacie
Dawa zbłąkany jeden, niźli Święci
W liczbie dziewięcidziesiąt i dziewięci. —



Sonet 23.


Do włoskich panów, zachęcając ich do wzięcia udziału w wyprawie na niewiernych, na czele której stanąć miał Filip Walezyusz, podczas kiedy papież Jan XXII-gi wybierał się wracać do Rzymu (z Awinionu).

Dziedzic Karola, który włos swej skroni
W przepaskę jego zdobi, wziął już srogi
Bułat w dłoń dzielną, aby przytrzeć rogi
Tym, co się hardzie zowią Babiloni.
A w tem Namiestnik Mistrza, z kluczem w dłoni,
Z płaszczem na barkach, wraca w swoje progi,
I jeśli traf go nie sprowadzi z drogi,
Chęć swą z Bolonii w Rzym chwalebny skłoni.
Słodycz owieczki zacnej srogie wilki
Zmoże, i oby ją naśladowali
Wszyscy w miłości słodkiej rozłączeni!
Stań się więc: niech się nie ociąga chwilki,
Niech Rzym sieroctwa swego się nie żali,
Niech za Chrystusa miecz się krwią znów pieni! —