Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z niebieskiej przypłynął góry,
By stać się rodzicem córy
Twej matki — by, spłodzić ciebie!
Jakież to zło cię nie grzebie??
Jakiż to los cię nie gniecie!?
Matki już niema na święcie!
I Zeusa bliźnich dwu synów
Padło ofiarą twych czynów!
Ojczystej nie ujrzysz ziemi,
Po miastach wargi skrzętnemi
Hańbi cię lud, o twej cześci
Niegodne szerzący wieści,
Że barbarzyńca wybrały
Twoje miłosne zapały,
Ty nasza pani bez winy!
Mąż przepadł śród morskiej głębiny,
W ojczyznę ni w spiże wspaniałej
Świątnicy nie wniesiesz już chwały![1].

HELENA.

Któż z Frygów — o raty! przeraty! —,
Lub kto z hellańskiego narodu
Jodłowy ściął pień, tak bogaty
We łzy i niedolę dla grodu
Iliońskiego? Ach! Któż?!
O! Priamidy to nóż
Nieszczęsną wyciosał łódź,
Co miała fale pruć,
Cudzemi pędzona wiosły:
Morskie go wody poniosły

  1. Spiżowa świątynia Pallady w Lacedemonie.