Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zakwitłszy na czas krótki. Co się innych tyczy
Białogłów, to zamilczę, bo stan mój dziewiczy
Zapewne nie pozwala tu mówić, lecz przecie —
Miarkuję — takby rzekły: »Butnieś się na świecie
Zachował, rozpierałeś się w królewskim bycie,
Urody swojej pewny! Ale ja swe życie
Oddałabym mężowi, nie temu, co słynie
Z niewieścich jakichś wdzięków, lecz temu jedynie,
Co hart posiada męski! Z takich to się rodzą
Waleczni bohaterzy, pod Aresa wodzą
Do boju zawsze skłonni, urodziwe lalki
Ozdobą korowodów stają się, nie walki!«
Precz z tobą! Głupcem byłeś, co nie wiedział o tem,
Że przyjdzie obrachunek! Kto jednym zawrotem
Wziął toru swego kawał, niechże go ochota
Nie bierze, nim dobiegnie do kresu żywota,
Zwycięzcą się nazywać! Nie dotarł do celu!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Straszliwie wam zapłacił sprawca nieszczęść wielu,
Tak jemu, jak i tobie. Wielka jest moc prawa.

ORESTES.

Do izby wnieść te zwłoki i okryć, by krwawa
Ta matka, skoro przyjdzie tutaj, nie widziała,
Nim jeszcze skończy sama, zabitego ciała!

ELEKTRA (patrząc w kierunku drogi, wiodącej do miasta).

Powstrzymaj się! Tu inna troska nam wyrasta.

ORESTES.

Czy jacy pomocnicy spieszą tu od miasta?

ELEKTRA.

Nie! Widzę rodzicielkę! Naszą widzę matkę!