Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zaś na to rzekł Orestes: »Jesteśmy z Tessalii,
Spieszymy, by nad brzegiem Alfejowej fali
Olimpijskiemu bogu złożyć swe ofiary«.
Słyszący to Ajgisthos, słowa takiej miary
Wyrzecze: »Trza koniecznie zasiąść przy mym stole
Do uczty! I ja dzisiaj żywię również wolę
Ofiarę złożyć nimfom! Wstawszy jutro zrana,
Tak samo tam dojdziecie!..« I mojego pana
Za ręce wziął i zaraz wciągnął na pokoje,
Mówiący: »Wejść musicie i te prośby moje
Wypełnić...« A w komnatach rzecze znów te słowa:
»Niech kąpiel dla wędrowców będzie mi gotowa,
By mogli u ołtarzy stanąć razem z nami
Przy wodzie poświęconej!« A na to słowami
Odpowie mu Orestes takiemi: »Kąpiele
Oczyszczające właśnie ja i przyjaciele
Wzięliśmy w zdroju rzecznym. Lecz jeśli, jak słyszę,
Wypada, byśmy mogli, my obcy przybysze,
Z obywatelem kraju ofiarować bogom,
Uczynim to, Ajgiście! Twoim, książę, progom
Odmawiać nie myślimy!« Na tem zakończono
Rozmowę. I w te tropy jego służby grono,
Królewska straż, na stronę odłoży swe włócznie
I weźmie się do dzieła żarliwie i hucznie:
Ci wnoszą pełne kosze, ci prowadzą zwierze
Ofiarne, inny znowu do ognia się bierze,
Ten kocioł znów nastawia — hałas w domu rzadki!
I wziąwszy ziarn jęczmiennych, małżonek twej matki
Na ołtarz je wysypie i te pocznie modły:
»Oby nam, nimfy górskie, częste się tak wiodły
Ofiary, mnie i żonie mojej, Tyndarydzie,
Co w domu pozostała! Natomiast w ohydzie